Dlaczego nie wywieszę na zdjęciu profilowym poparcia dla strajku nauczycieli?

Home / Uncategorized / Dlaczego nie wywieszę na zdjęciu profilowym poparcia dla strajku nauczycieli?

Dlaczego nie wywieszę na zdjęciu profilowym poparcia dla strajku nauczycieli?

Dzisiejszy strajk nauczycieli zachęcił do debaty na temat tego, czy nauczyciele na podwyżki „zasługują”. Bo co do nieprzyzwoicie niskich wynagrodzeń chyba nawet rząd nie ma wątpliwości. Wprawdzie okazało się, że krowy i świnie bardziej potrzebują wsparcia, ale nikt nie posunął się do twierdzenia, że nauczyciele zarabiają dobrze.
W tej dyskusji króluje żabia perspektywa - „w szkole miałem świetnych/okropnych nauczycieli i dlatego ...”. Jedyny ostatnio w mediach evidence based materiał ukazał się w Tygodniku Powszechnym. Bardzo dobry wywiad z Mikołajem Herbstem.
A co na temat jakości uczenia w Polsce mówią dane? O wynikach uczniów w testach PISA już pisałem. Przypomnę tylko, że w latach 2003-2012 poprawiły się one w sposób bardzo wyraźny (najbardziej wśród wszystkich badanych krajów). Wprawdzie eksperci uważali, że wynika to w dużym stopniu z wprowadzenia gimnazjów (wydłużenia czasu edukacji ogólnej), ale nauczyciele też mieli w tym znaczący udział. Ale żeby zweryfikować tą tezę będziemy musieli poczekać do publikacji raportu z 2018 roku. To przyjrzyjmy się samym nauczycielom. Na szczęście jest na ten temat sporo danych, bo OECD bada nie tylko kompetencje dorosłych (PIAAC), ale i samych nauczycieli (TALIS). Gdy sprawdzimy, co drugie z tych badań mówi o kompetencjach nauczycieli, to nie wygląda to źle.
Lekkie wątpliwości budzi pierwsze miejsce Rosji. Może wyjaśnieniem jest to, że wyniki są oparte na deklaracjach samych nauczycieli. Natomiast, gdy skorelujemy ten wskaźnik z wynikami PISA, to jest już trochę gorzej. Samoocena nauczycieli, nie ma żadnego związku w wynikami uczniów.
Inne wskaźniki obu badań nie są już dla polskich nauczycieli zbyt pozytywne. Wprawdzie porównując wyniki bezwzględne dotyczące rozumowania matematycznego są oni blisko połowy stawki. Jednak gdy je wystandaryzujemy do wszystkich osób z wykształceniem wyższym, to jesteśmy na szarym końcu (ex aequo ze Słowacją) . Polscy nauczyciele znajdują się w 38 percentylu, czyli prawie odchylenie standardowe poniżej przeciętnej.
Warto zadać pytanie, czy jest to wynik negatywnej selekcji do zawodu. Zacznijmy od sprawdzenie jak wygląda struktura wiekowa polskich nauczycieli (czy na wyniki może wpływać duży odsetek młodych nauczycieli).
Znowu jednak nie widać związku pomiędzy wynikiem PISA, strukturą wiekową. Na wykresie zobaczymy nawet, że większy odsetek młodych jest skorelowany pozytywnie z wynikiem PISA, a wyższy odsetek najbardziej doświadczonych negatywnie. Wprawdzie obie korelacje nie są istotne statystycznie. Jednak teza, że młodzi nauczyciele są przyczyną słabych wyników uczniów jest nie do obrony.
Mimo wszystko warto przyjrzeć się kwestii selekcji do zawodu. Tutaj sporo może nam powiedzieć ELA. To analiza zarobków i stopy bezrobocia dla całej populacji absolwentów uczelni. Wprawdzie w przypadku wielu kierunków, po których można uczyć w szkole jest też spora oferta pracy w sektorze prywatnym. Jednak w przypadku tych kierunków, z których pochodzi wielu nauczycieli (np. pedagogika, czy polonistyka) sytuacja wygląda słabo. Na poniższej infografice przedstawiłem dane dotyczące wynagrodzenia, bezrobocia i czasu szukania pracy po studiach. W największym uproszczeniu – z kierunków w dolnych częściach wykresów pochodzą absolwenci, którzy mają niskie zarobki (górne wykresy) i wysoka jest wśród nich jest stopa bezrobocia (dolny wykres). Natomiast z lewej strony obu wykresów są Ci, którzy szybko znajdują pierwszą pracę.
Co wynika z tych danych: - kierunki nauczycielskie są znacząco gorsze, jeżeli chodzi zarówno o wynagrodzenia, jak i bezrobocie absolwentów. - absolwenci kierunków „nauczycielskich” szukają pierwszej pracy bardzo krótko (2-3 miesiące po dyplomie). Zaryzykowałbym hipotezę, że w pierwszej kolejności idą do szkół i przedszkoli (od września), jednak szybko rzucają uczenie dzieci i potem zderzają się z rynkiem pracy.
Na koniec pozwolę sobie powiedzieć co myślę o strajku nauczycieli. Mój sąd jest mocno skrzywiony tym, że mam córkę w 8 klasie i widzę co przeżywa w związku z deformą i egzaminami. Postaram się jednak trochę wyłączyć swoje doświadczenia.
Po pierwsze, nie mam wątpliwości, że za strajk odpowiada rząd (osobiście min. Zalewska). Nie chodzi tu tylko o wynagrodzenia, ale także o skrajną arogancję tej władzy. Po tym jak dwa dni przed strajkiem Jarosław Kaczyński, nie tylko nie zająknął się słowem o największym w historii Polski proteście nauczycieli, ale ogłosił podwyżki dla krów i świń, było oczywiste, że strajk wybuchnie i potrwa długo.
Po drugie, dzisiaj potrzebna jest naprawa edukacji, także w kwestii kompetencji nauczycieli. Szczególnie, że XIX-to wieczna szkoła, która kształciła rekrutów i robotników, musi się zmienić w taką, która uczy samodzielnego myślenia. I nie mogą w niej pracować ludzie, którzy sami są słabi w tym, czego mieliby nauczyć uczniów. Oczywiście trudno się spodziewać, żeby nauczyciele sami byli motorem takiej zmiany, ale ograniczenie rozmowy jedynie do wynagrodzeń i prestiżu zawodu. Należałoby wprowadzić chociażby rozwiązanie postulowane przez Mikołaja Herbsta, czyli egzamin do zawodu (powtarzany okresowo).
Po trzecie wreszcie, jestem przekonany, że strajkowanie w dniach egzaminów obróci się przeciwko samym nauczycielom, bo wywoła wściekłość rodziców. I słusznie, bo dołożenie uczniom już przeciążonym i zestresowanym w efekcie deformy jeszcze dodatkowych lęków, nie bardzo godzi się z etosem zawodu nauczyciela. Mówienie, że tylko takim szantażem można pokonać rząd jest, mówiąc delikatnie, lekką bzdurą. Jeżeli PiS nie przejmuje się konsekwencjami wyborczymi, to na pewno nie przejmie się brakiem egzaminów dla miliona uczniów. Natomiast długi strajk, niezależnie od terminu w jakim by się odbył byłby dla rządu zabójczy. Po tygodniu-dwóch rodzice przestaną radzić sobie z zapewnieniem opieki dzieciom i pojawi się problem z funkcjonowaniem państwa. Po sklepami wszystko – od komunikacji do urzędów - zacznie mieć problem z absencją pracowników.
Można walczyć o swoje zachowując minimum solidarności z dziećmi. I to jest główny powód dla którego nie wywieszę sobie na zdjęciu profilowym znaku poparcia dla strajku.
Recent Posts

Leave a Comment

Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text. captcha txt

Start typing and press Enter to search