Młodzi zostają w miastach?

Home / Datastorytelling / Młodzi zostają w miastach?

Młodzi zostają w miastach?

Słowo się rzekło, kobyłka u płota. Znowu chciałem o czymś innym, ale obiecałem zrobić kontrnanalizę do materiału BiqData o tym, że młodzi nie chą już przenosić się na suburbia. Sprawa jest o tyle poważna, że trend ucieczki przez osoby o wyższym statusie z centrów miast doprowadził do poważnych kryzysów w metropoliach (przykład Detroit jest tu szczególnie instruktywny). W efekcie najlepiej zarabiający korzystają z usług publicznych (edukacja, transport ...) finansowanych orzez miasto, a podatki płacą na suburbiach. Ekonomiści nazywają to free ride, które w tym przypadku doprowadzić może do bankructwa metropolii. Jeżeli zatem odchodzi wśród młodych moda na mieszkanie pod miastem, to możemy spać spokojniej.  Coś mi sie jednak nie zgadzało. Przypomniałem sobie tekst z GW, prezentujący mapę opracowaną przez Niemiecki Federalny Instytut Badań nad Budownictwem, Urbanistyką i Rozwojem Przestrzennym, która pokazuje trendy w zmianach miejsca zamieszkania w Europie (2001-11). Polskie przedmieścia świeciły tam jak żarówki. Dotyczy on wprawdzie okresu, który migracji poza miasto pokolenia 1985-89 nie dotyczy (zjawisko ucieczki poza centra dotyczy raczej osób 30+), jednak trend wsród osob młodych musiałby być silny, żeby odwrócić tendencje ucieczki z centrów miast. Warto się zartem przyjrzeć zjawisk. z18218441Q,Mapa-ruchow-ludnosci-w-Europie-w-XXI-wieku   Zacznijmy od ogólnego kontekstu. Zjawisko ucieczki zmiast jest dla metropolii niebezpieczne, gdy dotyczy bogatszych podatników (dochody z PIT stanowią ok. 20 proc. budżetów gmin i miast). Warto zatem najpierw rzucić okiem nazmiany w strukturze mieszkańców miast w grupach aktywnosci zawodowej. Nie ma dramatu. Trzeba jednak pamiętać, że problem będzie się pogłębiał, bo na emeryturę właśnie przechodzi pokolenie wyżu demograficznego, a na rynek pracy wchodzi niż. Wróćmy jednak do naszych baranów. Tableau wydaje się przydatne do data mining w tym przypadku. Weźmy dane BDL GUS dotyczące miejsc zamieszkania osób z kohort (pięcioletnich) z lat 1961-95, dla najwiękkszych polskich metropolii i ich suburbiów  - definiowanych jako podregiony miejskie i okołomiejskie. Dwa z miast warto (na razie) wyłaczyć z dalszej analizy. Warszawę, ponieważ rządzi się innymi mechanizmami migracyjnymi niż reszta Polski oraz Katowice, bo trudno tam zdefiniowac suburbia. mapa Możemy zrobić mapę i nawet ją zanimować. Ładnie wyglądą, jednak  jednak niewiele się z tego dowiemy. Bąble co prawdą będą "oddychały", ale zmiany są trudno zauważalne. Może jedynie, gdy ograniczymi się do jednego miasta. Nie mamy jednak też jak porównać grup kohort. Mapa nie jest w tym wypadku dobrym narzedziem analitycznym. Trzeba zatem zrobić porównia tredów zmian miejsca zamieszkania dla poszczególnych kohort dla największych miast bez Katowic i Warszawy (oczywiście w oparciu o liczby zamieszkałych na terenia poszczególnych podregionów, a nie śledzenia indywidualnych losów). miasta - suburbia Już trochę lepiej. Można zobaczyć różnice pomiędy poszczególnymi kohortami. Nie widac na tym wykresie jednak zachowań skorelowanych z wiekiem. Trzeba pamiętać, że przy takim zakresie dostępnych danych jedynie dla dwóch kohort (76/80 i 81/85), będziemy mogli prześledzić zmiany miejsca zamieszkania od 15 do 35 roku życia, a to wydaje się zasadniczy okres w migracji do miast i z miast. U młodszych mamy dane dotyczące wcześniejszych lat zycia, a u starszych późniejszych. Jednak nawet taki zakres pokazuje bardzo wyraźnie zasadnicze zjawisko - wszystkie pokolenia przenosza się do miast pomiędzy15, a 25 rokiem życia. Obserwacja banalna wrócmy zatem  do tezy, którą mieliśmy falsywikować. Pomoże nam w tym tablica (dashboard) zrobiona w Tableau. Początkowy widok pokazuje dane dla pokolenia 81/85, czyli wyżu demograficznego (dzisiaj osób w wiek 30-34 lata), dla dużych miast bez Warszawy i Katowic. Widzimy opisane w BiqData zjawisko pozostawania w miastach. I faktycznie w porównaniu z kohortą 76/80 trend jest odmienny.
  Ale zaraz, co dzieje się na suburbiach? Gdy spojrzymy na dane dla tego pokolenia, to okaże się, że:
  • masowo przybyli do miast w wieku 30-24 lat,
  • nie uciekli po 30-tce,
  • pomiędzy 24, a 34 rokiem życia dwukrotnie szybiej przybywało ich na suburbiach (!).
Jakbyście chcieli pospawdzać zjawisko dla innich pokoleń, to pamietajcie, że możecie wybrać tylko jedną kohortę, żeby prawy dolny graf pokazywał dane pokazujące trend. Oczywisie trudno jest powiedzieć, czy to bogatsi wyprowadzili sie na przedmieścia i zostali zastąpieni przez "prekariuszy" (cudzysłów, bo określenia jako demograficznie nieprecyzyjnego nie lubię ;-)). A może konkurencja na rynku pracy - wyż demograficzny  i kryzys spowodowały, że pokolenie to później jest w stanie dojść do zamożności powalaającej na ucieczke z miasta? Do tego potrzebowalibyśmy danych z rejestrów publicznych (ZUS, NFZ, MF), ale dzisiaj niestety to niemożliwe. Jest szansa, że analizę taką dla absolwentów UW w przekroju 5letnim będę w stanie za jakiś czas pokazać, ale nie zapeszajmy. Rzucmy zatem okiem, na to co dzieje się w poszczególnych miastach (prawy, górny panel)? Niepokoił bym się poważnie na miejscu władz Poznania i Łodzi. No dobrze, ale przecież analizę robimy żeby zobaczyć, czy w Polsce nie istnieje zagrożenie detroityzacją metropolii? Tu proponował być się przyjrzeć wpływom podatkowym samorządów z PIT (stanowiwią ok. 20 proc. dochodów JST i wynikają z zamożności obywateli oraz ich liczby). Moga być zatem dobrym wskaźnikiem zjawiska, które nas interesuje. Wziąłem pod uwagę dochody dla podregionów z okresu 2006-14, ponieważ w tym czasie nie następowały zasadnicze zmiany w regulacjach dotyczących przechodów samorządów. Uderzający jest wynik dla Warszawy. Przez 10 lat systematycznie rośnie relacja pomiędzy dochodami z PIT na suburbiach i w centrum. Wprawdzie nie grozi nam Detroit, ponież wpływa z CIT w stolicy są pokaźne. Jednak nie ma watpliwości, że okoliczne gminy są w stanie oferować coraz lepszy poziom usług publicznych i w ten sposób napędzac imigrację z miasta. To co równie warto zauważenia, to fakt, że łaczny wynik przchodów PIT dla suburbiów w latach 2006-14 wzrósł nominalnie o 120 proc., a w miastach o 65 proc. Widac dzisiaj trend spatkowy wpływów w miastach, zatem poziom przechodów może się nadal zbliżać.
Znowu - gdybyśmy chcieli poznac skalę zagrożenia potrzebowilibyśmy rejestrów ZUS, NFZ lub MF. Pobawcie się sami danymi, może coś jeszcze z nich wynika ;-). Oczywiście, żeby dalej temat eksporowac można sie przyjrzeć danym o migracjom. Wprwadzie nie pokazują one przpływów między konkretnymi podregionami, ale dane o migracjach za granicę byłyby interesujące. Zostawiam, to jednak innym. A historia o młodych, którzy przestali wyprowadzać się na suburbia jest trochę bardziej skomplikowana ;-).  
Recommended Posts
Showing 2 comments
  • Wojtek Waglowski
    Odpowiedz

    Jeden z brakujących elementów do układanki – czyli dane statystyczne NFZ są tu http://sga.waw.pl/web/mapNFZ/

    • Rafał Szymczak
      Odpowiedz

      Znam mapę, pokazującą dane z NFZ. Jednak jest ona oparta o bazę świadczeniodawcy (i tylko szpitali), a nie świadczeniobiorcy, wiec trudno na jej podstawie byłoby powiedziec o migracjach. I nie ma surowych danych, wiec import do jakiegokolwiek narzędzia infrograficznego jest niemożliwy. Obawiam się też, ze dochody w tej bazie są mało wiarygone (jeżeli w ogóle występują), bo do niczego NFZ ich nie potrzebuje. Dużo lepszy byłby ZUS, ale jemu ustawa zabrania udostępniania takich danych (poza jednym wyjątkiem, ale o tym opowiem jak będzie można pokazać efekty;-)).

Leave a Comment

Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text. captcha txt

Start typing and press Enter to search